Czy to, że słucham wiadomości o 19:30 i czytam Onet, to wystarczy, aby wiedzieć co się dzieje na świecie?
Czy zostawienie wszystkiego samemu sobie i zanegowanie tego, że coś może stać się ze światem który znam, wystarczy, aby poczuć się bezpiecznie i zapewni to, że świat taki własnie, nadal będzie istnieć?
Czy ułożenie sobie wszystkiego w głowie i ignorowanie informacji, które chcą zburzyć ten porządek sprawia, że mam lepsze samopoczucie?
Czy uznawanie mainstreamu mi wystarcza?
Czy to, że o czymś nie słyszałem oznacza, że to nie może być istotne, bo jeśli by to było istotne to wszyscy by o tym mówili?
Czy zadajesz sobie takie pytania?
Czy się boisz?... pytanie ostateczne brzmi... czego się boisz?